Teatr Żydowski w Warszawie

Der Szturem. Cwiszyn / Burza. Pomiędzy

NURT GŁÓWNY / SPEKTAKL / 1H15
Spektakl grany w języku jidysz z napisami w językach polskim i angielskim.
Konkurs o Złotego Yoricka

Zaskakujący to spektakl, o mocnym przesłaniu i silny wykonaniem, nawiązujący dialog z wcześniejszą niemal o 20 lat „Burzą” Krzysztofa Warlikowskiego, który podjął próbę grzechów odpuszczenia prawdziwym winowajcom, malując dramat pełen smutku, w którym tylko pełga płomyczek nadziei. Neć poszedł dalej, nie ograniczając się tylko do sugerowania analogii między „Burzą” i Zagładą i próbą jej zgłębienia, ale nadając „Burzy” sankcję Zagłady, a Zagładę nasycając duchem „Burzy”. / Tomasz Miłkowski, trybuna.info

W spektaklu pojawia się motyw zagłady narodu żydowskiego, ale nie wpisuje się on w schematyczne ujęcie. Owa tragedia wybrzmi z całą pełnią, ale historia ta przekroczy powszechnie podejmowany motyw antysemityzmu, obecny również w tej inscenizacji, by zyskać walor uniwersalny. / Katarzyna Wojtysiak-Wawrzyniak, teatrologia.info

Pierwsza premiera „Burzy” w jidysz miała miejsce w Łodzi w 1938 roku w Folks un Jugnt-Teater, w 1939 roku grana była dla publiczności warszawskiej. Zarówno przez krytyków żydowskich, jak i polskich okrzyknięta została sukcesem teatru żydowskiego w Polsce. Sukcesem, który napawa optymizmem i wiarą we wspólny polsko-żydowski świat, mimo rozgrywających się poza sceną coraz bardziej antysemickich aktów, rosnących w siłę faszystów. Słowa Kalibana – „gdy spalisz jego książki, straci on całą swą władzę”, który w inscenizacji Schillera był symbolem nowego barbarzyństwa, dzisiaj brzmią jak zapowiedź Zagłady. Po okropieństwach II wojny światowej i Zagłady nigdy nie wrócono w Polsce do idei wystawiania Szekspira w jidysz.

Dzisiaj, 82 lata po łódzkiej premierze „Burzy”, jesteśmy ciekawi, jak wybrzmi ona w podzielonej wewnętrznymi sporami Polsce, czy jidysz stanie się metaprzestrogą przed demonami powtarzającej się historii?

Uzasadnienie Selekcjonera Łukasza Drewniaka:

Chyba pierwszy raz w życiu słyszałem w takim wymiarze jidysz ze sceny. Nie pojedyncze słowa, zdania wyrwane z kontekstu, tylko prawie całą sztukę Szekspira przetłumaczoną na język żydowski, chyba na użytek przedwojennego przedstawienia Leona Schillera. Jak powiedziała po premierze Gołda Tencer: „Jidysz nie jest martwym językiem, tylko językiem umarłych”. I dziś słucha się go z przejęciem i wzruszeniem na ulicy Senatorskiej, w tymczasowej siedzibie Teatru Żydowskiego, parę kroków od niewidzialnych już granic getta.

W przedstawieniu następuje splątanie Szekspirowskich bohaterów z losami żydowskich obywateli Rzeczypospolitej. Jedni i drudzy są pożerani przez fikcję: ci Szekspirowscy nigdy nie istnieli i wyłaniają się z nicości tylko podczas lektury i wystawienia „Burzy”; ci żydowscy zniknęli najpierw podczas Zagłady, a potem stopniowo z ludzkiej pamięci – świadków, ocalałych, potomnych. Damian Josef Neć wymyślił, że w jego spektaklu wyspa Prospera będzie jak kładka w stronę przeszłości, pomost skierowany w morze nieistnienia, niewiedzy, niewypowiedzenia. W warszawskim przedstawieniu chodzi się po długim, szerokim podeście z pleksi ułożonym na podłodze. To taka tafla zamarzniętego morza pod stopami aktorów, pojawiają się na niej projekcje video, odbijają się ludzkie sylwetki… Widzowie – garstka, ledwie 20 osób – siedzą pod ścianami w pojedynczym rzędzie. Na lustrzanym podeście ktoś leży: mężczyzna w obcisłym kostiumie, w damskich butach z cholewami do połowy uda. Jest giętki, wije się jak wąż, kolebie na boki jak pęknięta właśnie struna, drga niczym czteroramienna kaleka ośmiornica wyrzucona na brzeg morza. Tak mógłby u Szekspira wyglądać Kaliban, tak mógłby ruszać się i przepoczwarzać, ale stwór okazuje się jednak być Arielem. Jerzy Walczak, w ostatnich latach ikoniczny aktor odmienionego Teatru Żydowskiego, daje popis cielesnej świadomości, skupia się na abstrakcyjnych transformacjach. To Ariel generujący burzę w swoim ciele, uwalniający dybuki bohaterów z własnej świadomości.
W spektaklu Necia burza jest ważniejsza od wyspy. To nie „wyspa pełna głosów”, przynosi je burza. A burza rozgrywa się w człowieku albo w tym czymś, co ludzi pamięta, co jest osadem, śladem po ludziach, ich siłą i wiedzą kumulującą się raz jeszcze na naszych oczach. To nie Prospero jest tu demiurgiem, magiem, sprawcą, ale Ariel. On zaprasza na seans, on nas prowokuje swoją obecnością, dwuznacznością, tożsamością, ruchem i głosem. On łączy Szekspira w jidysz z Biblią i Talmudem, z liryką żydowskich petów i dokumentami z getta. Prospero wygląda jak przedwojenny zasymilowany żydowski biznesmen, Miranda jest dziecinną staruszką. Ojciec zatrzymał się w czasie, ciało córki zestarzało się przez te wszystkie lata nieistnienia, zapomnienia. Neć tnie radykalnie tekst Szekspira, liczą się dla niego tylko cztery relacje. Ariel-Prospero, Prospero-Miranda, Miranda-Kaliban, Miranda- Ariel, odgrywający rolę Ferdynanda w scenie rytualnych żydowskich zaślubin pod baldachimem. Biznesmen Prospero odpytuje córkę z przeszłości: „Co pamiętasz, Mirando, z czasów zanim znaleźliśmy się na wyspie?”. „Pamiętam wszystko” – odpowiada Miranda kilkukrotnie.

Wyspa Ariela (bo nie Prospera!) to rodzaj niezagojonej rany, czyśćca dla umarłych Żydów, niepochowanych, niezapamiętanych, nieopowiedzianych. Pojawiają się na niej winowajcy i ofiary. Wyspa u Necia pojawia się na chwilę i zaraz zniknie. Jest przeciwko burzy i jest tworem burzy. Burzę można rozumieć w przedstawieniu jako Zagładę, wszystko to, co ludzie zrobili sobie nawzajem w XX wieku. Wywoływać w sobie burzę jak Ariel w swoim ciele na początku spektaklu, to wracać do tamtych demonów, przepuszczać tę trwogę i nienawiść przez siebie, pokazywać, że ona może naprawdę powrócić.


  • TWÓRCY
  • OBSADA

Reżyseria, dramaturgia: Damian Josef Neć
Asystentka reżysera: Patrycja Wysokińska
Scenografia, kostiumy, wizualizacje: Marta Wieczorek, Maciej Czuchryta
Asystentka scenografów: Wiktoria Grzybowska
Muzyka: Sławomir Kupczak
Choreografia: Szymon Dobosik
Przygotowanie wokalne: Teresa Wrońska
Produkcja: Patrycja Superczyńska
Konsultacje językowe, przystosowanie scenariusza jidysz i transliteracja: Aleksandra Król
Premiera: 3.10.2020

Henryk Rajfer – Prospero
Jerzy Walczak – Ariel / Ferdynand
Wanda Siemaszko – Miranda
Barbara Szeliga – Stefano
Joanna Przybyłowska – Trinkulo
Marek Węglarski – Antonio
Marcin Błaszak – Kaliban


GTS

31.07

18.00, 20.30


Bilety od

50 zł

Normalne

KUP BILET

Znajdź nas

Więcej o Festiwalu