Festiwal Szekspirowski

Aktualności

ogłoszenia – zapowiedzi – relacje

Komedia przenicowana

Komedia przenicowana

Z01_5985-1200x799.jpg

Kupiec wenecki to komedia, która po krwawych doświadczeniach XX wieku jest szczególnie gorzka i wstrząsająca. Antysemityzm w niej obecny można przedstawiać na wiele różnych sposobów. Każda inscenizacja tego tekstu jest jak chodzenie po linie, trzeba stawiać nogi z wyczuciem, bo nie ma się czego chwycić, aby nie upaść w mrok przemocy.

Scenografia Kai Migdałek – kontenery i gwiazdobloki (betonowe bryły używane do ochrony brzegu morskiego) – jednoznacznie wskazuje, że Kaczmarek osadza komedię Szekspira we współczesnych realiach. Aktorzy w swych kostiumach mogliby wyjść na ulicę i nie zwróciliby na siebie specjalnej uwagi. Kupiec wenecki to opowieść o ponadczasowym fenomenie dyskryminacji, może więc wybrzmieć w każdej epoce i przestrzeni z dużą wyrazistością, zwłaszcza w świecie po Holocauście.

Antysemityzm stanowiący niezbywalną część komedii Szekspira jest niewątpliwie wyzwaniem dla reżysera, który podejmuje się pracy nad tym tekstem. Przez to, że słupska inscenizacja jest dość okrojona (nie pojawia się w niej kilka postaci obecnych w oryginale), wątek przemocy wybrzmiewa w niej jeszcze silniej. Brutalne kwestie wypowiadane przez Antonia (Krzystof Kluzik) czy Bassania (Wojciech Marcinkowski) padają ze sceny z całą ostrością. Postać Shylocka (Igor Chmielnik) w spektaklu reżyserowanym przez Kaczmarka można interpretować jako figurę pars pro toto każdego wykluczonego i Innego, ale jego rys judaistyczny jest bardzo wyraźny. Nosi pejsy, przed trybunał przychodzi w kapeluszu i chałacie – stereotypowy obraz Żyda. Jednak nie jest on jedyną ofiarą, choć z pewnością najbardziej wyrazistą. Opresji poddane są bowiem także kobiety – Inne patriarchalnych systemów. Porcja (Monika Janik) do momentu wybrania właściwej szkatuły przez Bassania obecna jest na scenie głównie poprzez obraz na ekranie, a jej zachowanie podporządkowuje się męskim fantazjom. Nawet zaraz popozornym wyzwoleniu, kiedy odrzuca wysokie, czerwone szpilki, doczepiane rzęsy i paznokcie oraz krępującą suknię, deklaruje, że teraz jest pod władzą swojego przyszłego męża. Kobiety traktuje się tutaj jak towar – wręcz dosłownie przedstawiono to w obrazie kartonów pakowanych do kontenera, na których naklejone zostały – stylizowane na kiczowate obrazki rodem z portali randkowych – zdjęcia długowłosych ślicznotek.

Zdziwienie może wzbudzić fakt, że wątek homoerotycznej relacji między Antoniem i Bassaniem, wyraźnie zarysowany na samym początku spektaklu, traci zupełnie na wyrazistości w kolejnych scenach. A w tekście Szekspira jest on dość dobrze widoczny. Relacja między dwoma wenecjanami może przywodzić na myśl męskie związki z Uczty Platona. Starszy, doświadczony Antonio jest opiekunem młodego, rozrzutnego mężczyzny. Miłosna fascynacja tłumaczy przecież wielkie poświęcenie tytułowej postaci dla przyjaciela. Niejednoznaczność tej relacji wybrzmiewa także w słowach Bassania, gdy mówi w trakcie rozprawy, że na życiu Antonia zależy mu bardziej niż na życiu własnej żony. Poza tym, to wenecki kupiec zakłada zaręczynowy pierścień swojemu przyjacielowi niedługo po tym, jak skłonił świeżo upieczonego męża do oddania przedmiotu symbolizującego małżeńską miłość.

Całkiem sprawnie została przez Kaczmarka wydobyta przewrotność komedii Szekspira. Nie jest ona oczywista, najczęściej pojawia się w zestawianiu scen, ich błyskotliwym kontrastowaniu. Po idyllicznych rozwiązaniach następuje podskórna, gorzka trawestacja. Pozornie zabawne przedrzeźnianie kochanków okazuje się brutalną walką, pokazem męskiej przemocy. Lorenco (Kacper Sasin) rzuca Jessikę na ziemię, gdy ta wypomina mu niedotrzymanie przysięgi wierności.

U Szekspira nic nie jest jednoznaczne. Można by sądzić, że w Kupcu weneckim występuje stereotypowa postać Żyda-skąpca. Nie jest to prawdą. Shylock nie kieruje się zyskiem, nie przyjmuje oferowanych mu pieniędzy. Jego działanie motywuje ból po utracie największego skarbu – córki, Jessiki (Anna Kończal). Śmierć Antonia ma być wypełnieniem zemsty za najgorszą szkodę i zdradę, której doznał w życiu.

Finałowa scena Kupca weneckiego w reż. Kaczmarka przedstawia przymusowy chrzest Shylocka. Antonio, ten najpoczciwszy kupiec i przyjaciel, z Bassaniem chwytają głowę Żyda i siłą pochylają ją nad miską z wodą święconą. W tym momencie wybrzmiewa z głośników piosenka Personal Jesus w wykonaniu Johnny’ego Casha, co może wydać się dość dwuznaczne. Wyszydzony i okryty białą tkaniną lichwiarz przywodzi na myśl postać Jezusa. Zabieg ten można uznać za intrygujący, ale ryzykowny. To, co Inne, zostaje opowiedziane w normatywnych kategoriach. Niewątpliwie jednak Shylock pozostaje bezbronny i samotny. To opuszczona ofiara, otoczona przez krąg prześladowców. Jego świat się załamał, nie zostaje mu już nic, musi nawet odrzucić swą wiarę i obyczaje przodków, swoją tożsamość. Inność nie może zostać zaakceptowana, musi zostać zniszczona przemocą. Co wstrząsające – ta jednostkowa apokalipsa dzieje się w ramach pozornie lekkiej komedii.

Michał Cierzniak, Shakespeare Daily

 

Kupiec wenecki, reżyseria: Szymon Kaczmarek, Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku (Polska), fot. Dawid Linkowski