21. Festiwal Szekspirowski

10 dni / 300 szekspirologów
artyści, aktorzy, animatorzy
twórcy, reżyserzy, krytycy

28 lipca – 6 sierpnia

weg-16x9-1200x675.png

13 listopada 2017

Poznaj Węgry wszystkimi zmysłami!

30 listopada Gdański Teatr Szekspirowski oraz Fundacja Theatrum Gedanense zainaugurują kolejny festiwal w ramach cyklu Teatry Europy: TYDZIEŃ WĘGIERSKI

W programie przedstawienia teatralne i taneczne, pokazy filmów, wystawy, wydarzenia muzyczne  warsztaty dla dzieci i seniorów, degustacje regionalnych potraw i wina, oraz spotkanie literackie.

Poniżej szczegółowy program festiwalu:

SPEKTAKLE

RYSZARD III, Teatr Narodowy w Budapeszcie
30 listopada 2017, 19:00
dramat Williama Szekspira w reżyserii Attili Vidnyánszky’ego juniora.

PORNO, Teatr Nowy w Poznaniu
1 grudnia 2017, 19:00, 16+
monodram Edyty Łukaszewskiej

CUDA NOCY, The Symptoms
3 grudnia 2017, 18:30 | teatr tańca
spektakl multimedialny, poprzedzony węgierskim poczęstunkiem

InTimE, Compagnie Pal Frenak
6 grudnia 2017, 19:00 | teatr tańca, 18+
pełna pasji i namiętności, opowieść o relacjach międzyludzkich

GREAT SOUND IN THE RUSH, Maladype Színház
7 grudnia 2017, 20:00 | opera semiseria
opera półpoważna, w której wszystko dzieje się inaczej niż zazwyczaj

INNE WYDARZENIA

Archiwum HorusaSandor Kardos, wernisaż wystawy zdjęć
30 listopada 2017, 18:00
wystawa będzie czynna codziennie od 1 do 7 grudnia w godzinach 14:00 – 19:00

Węgierski festyn / Magyar piknik     
2 grudnia 2017, 14:00- 18:00
tradycje świąteczne, muzyka ludowa, turystyka, potrawy regionalne, warsztaty kulinarne dla dzieci

Spotkanie literackie z Anną Butrym i Gáspárem Keresztesem
4 grudnia 2017, 17:30
o literaturze węgierskiej opowie dwójka znakomitych pisarzy i tłumaczy

Félix Lajkó i zespół Vołosi, koncert
5 grudnia 2017, 19:00
wirtuozi instrumentów smyczkowych

 

PRZEGLĄD FILMÓW

To nie są najlepsze dni mojego życia
2 grudnia 2017, 17:30, IKM
2016, Kryształowy Globus (Grand Prix) w Karlowych Warach

Syn Szawła
4 grudnia 2017, 19:00, GTS
2015, Grand Prix w Cannes, Złoty Glob, Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego

Moja matka i inni wariaci z mojej rodziny
5 grudnia 2017, 17:30 IKM
2015, ostatni film Danuty Szaflarskiej!

Dusza i ciało
6 grudnia, 17:30, IKM, pokaz przedpremierowy
2017, Złoty Niedźwiedź na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie

 

WARSZTATY

Warsztaty dla seniorów – wprowadzenie do spektaklu Ryszard III
30 listopada 2017, 17:30

Metoda Kodalya, warsztaty muzyczne dla dzieci
3 oraz 4 grudnia 2017, 12:00

 

Współorganizatorem wydarzeń w ramach Tygodnia Węgierskiego w GTS jest Węgierski Instytut Kultury im. Balinta Balassiego w Warszawie, który
organizuje Rok Kultury Węgierskiej w Polsce.
Tydzień Węgierski został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

Anna Szynkaruk-Zgirska

BND18786.jpg

12 października 2017

O dwóch spektaklach Tygodnia Litewskiego:  Aktorze Minettim w reżyserii Rimasa Tuminasa oraz Mewie w reżyserii Oskarasa Koršunovasa pisze recenzentka z redakcji Gazety Festiwalowej Shakespeare Daily – Balbina Hoppe.
Zdjęcia: Dawid Linkowski

BND18730
BND18733
BND18738
BND18760
BND18764
BND18775
BND18786
BND18826
BND18835
BND18837

Aktor Minetti czeka na Godota

Ciemnoczerwona kurtyna rozsuwa się na boki i oto kreuje się przed nami przestrzeń na wpół magiczna: Dwudziestowieczna Ostenda, mroźna noc sylwestrowa, niewielki hol hotelowy. Klimat miejsca oddaje osobliwa sceneria, którą tworzy recepcja, kilka stolików i krzeseł, stanowiących coś w rodzaju kawiarni hotelowej. Co parę chwil zawieja śnieżna daje o sobie znać w postaci silnego powiewu wiatru, w momencie gdy otwierają się drzwi wejściowe, przez które wpada mroźne powietrze.

Cała sytuacja na scenie jest jak z zaczarowanego obrazka. Rezydujący w recepcji portier, czuwająca nad wszystkim recepcjonistka i usłużny boy hotelowy sprawiają wrażenie nieco przerysowanych. Goście hotelowi wydają się równie ekscentryczni: podstarzała dama, która siedzi niedbale przez cały wieczór pod ścianą, dziwna para staruszków pochylonych przy stoliku, nie odzywających się do siebie ani słowem oraz inne indywidua, takie jak człowiek w turbanie z dywanem pod pachą i niemiłosiernie ciężką walizką czy karzeł w płaszczu à la hrabia Dracula, do którego recepcjonistka podchodzi kucając, by podać mu klucz do pokoju.

Efekt groteski zostaje dodatkowo wzmocniony przez melodie przygrywane na akordeonie. Ten sam motyw muzyczny powtarza się jak refren przez całe przedstawienie. Inne elementy muzyczne także odgrywają tutaj niemałą rolę: wesoły śpiew rozszalałego towarzystwa, które dopiero co wróciło z balu sylwestrowego czy przejmujący duet damsko-męski kończący cały spektakl. Muzyka (autorstwa Faustasa Latėnasa) i scenografia (według projektu Adomasa Jacovskisa) niewątpliwie stanowią istotne aspekty wizji Rimasa Tuminasa, a ich wykorzystanie jest dużym atutem. Podkreślają charakter przedstawienia, które przypomina melodyjną nostalgiczną opowieść.

Opowieść ta jest spójna i płynna, przerywana jedynie dźwiękami muzyki. Snuta właściwie przez jednego tylko aktora wzbudza nieodpartą chęć, by nazwać ją monodramem. Ale spektakl Tuminasa monodramem jednak nie jest. Główny, tytułowy bohater odgrywa rolę nadrzędną, jest postacią trzymającą całość na własnych barkach, ale nie jest na scenie całkiem sam. Towarzyszą mu pozostali bohaterowie, którzy są właściwie tłem. Przez większość czasu tkwią w marazmie, wybudzają się tylko, by wykonać określone czynności. Nie są jednak nieobecni. Po prostu nie interesuje ich to, o czym mówi główny bohater: aktor Minetti (w tej roli charyzmatyczny Vladas Bagdonas)

Wchodzi on do hotelu jako postawny mężczyzna, starszy pan w pelerynie podróżnej i kapeluszu. Ma ze sobą duży bagaż, który stawia na środku holu i zabrania go ruszać. Wraz z rozwojem swej opowieści coraz bardziej odsłania to, co skrywa na dnie własnej duszy: stajemy się świadkami zwierzeń człowieka skrajnie nieszczęśliwego, człowieka starego, który stracił wszelkie marzenia i aspiracje. Po co więc przyjechał do Ostendy i zanudza nas swymi starczymi bredniami?

Twierdzi, że dyrektor teatru poprosił go o spotkanie w sprawie głównej roli: ma zagrać Leara. Minetti przyznaje, że co prawda nie grał już od trzydziestu lat, ale, że zgodził się przyjechać i raz jeszcze wejść na scenę w masce słynnego króla. Przez cały spektakl opowiada o tym, jak wyglądało jego życie, wylewa swe smutki wraz z potokiem słów, którym zasypuje swoich odbiorców. Pozostali bohaterowie w zasadzie nawet nie słuchają tego, co Minetti mówi. Nie odpowiadają na jego zaczepki, nie ciągną tematu, nie dopytują się. Stary aktor nieproszony ciągnie swoją opowieść, która staje się w pewnym momencie tak nużąca, że nie tylko odbiorcy na scenie nie mogą jej już dalej znieść, ale i odbiorcy kolejnego poziomu, a więc widzowie teatralni, również zaczynają mieć problem z koncentracją i zrozumieniem zaplątanej historii.

Mimo to jest coś przejmującego i intrygującego w postaci starego aktora. Nie wygląda na szaleńca, a jednak jego zachowanie nie jest codzienne. W swojej opowieści powtarza się, zaprzecza sam sobie, wspomina, bluźni i rozmarza się jednocześnie. Jego monolog stanowi swoistą spowiedź zmęczonego życiem wędrowca, który w holu hotelowym postanawia rozprawić się ze swoją przeszłością. Jego słowa są gorzkie, pełne żalu i niezgody na rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Momentami zachowuje się jak rozchwytywany aktor słynnych scen, ale po chwili okazuje się, że nikt go nie podziwia, nie wielbi, nikt go nawet nie zna. Wtedy jego poprzednie zwierzenia stają się nagle wątpliwe w swej prawdziwości.

Przez cały spektakl Aktor Minetti czeka. Czeka na dyrektora, który uparcie nie przychodzi i nie przychodzi. Ale Minetti nie przestaje czekać. Wie, że dyrektor w ogóle nie nadejdzie, ale sam siebie przekonuje, że może jednak… Stara się przekonać siebie i innych, że nie zmyślił całej tej historii z umówionym spotkaniem. Twierdzi, że zgubił gdzieś telegram. Wątpliwe wydaje się to, czy w ogóle był jakiś telegram. Aktor Minetti wzbudza więc mieszane uczucia – z jednej strony można mieć dość irytującego starca, który zamęcza obcych ludzi swoimi problemami, ale z drugiej strony nie sposób nie westchnąć nad losem opuszczonego człowieka w podeszłym wieku, którego samotność jest tak dogłębna, że nie potrzebuje on nawet atencji słuchacza, by znaleźć w nim odbiorcę swoich najskrytszych zwierzeń.

Balbina Hoppe

BND18909
BND18933
BND18955
BND18964
BND18971
BND18990
BND19005
BND19029

„Słowa, słowa, słowa”…

Oskaras Koršunovas w Mewie kładzie silny nacisk na dialog. Istotą spektaklu jest wszystko to, co związane z mową. Już na początku, zanim jeszcze zacznie się właściwa część sztuki, aktorzy siedzą na krzesłach i rozmawiają ze sobą. Ten iście metateatralny wstęp, w którym aktorzy mówią o tym, co zaraz będzie można zobaczyć na scenie, zapowiada autotematyzm całego spektaklu. Zostaje on później rozwinięty w treści przedstawienia, które traktuje, między innymi, o teatrze właśnie.

Wydawać by się mogło, że to swoiste preludium jest zapowiedzią zagłębienia się w świecie Czechowa. Ale Koršunovas zaskakuje nas i jakby na przekór oczekiwaniom widzów, tworzy świat fikcji, który jednocześnie jest światem prawdziwym, realnym. Po zgaśnięciu świateł na widowni nie następuje żadna wielka przemiana: aktorzy pozostają w tych samych – raczej niewyszukanych, codziennych – strojach, mówią w podobny sposób jak przed „wejściem w rolę” właściwą. W takiej tonacji zrównania świata fikcji ze światem realnym zachowany jest cały spektakl. Koršunovas nie odtwarza na scenie świata papierowego, lecz pokazuje istotę relacji międzyludzkich, esencję marzeń i klęsk, jakie niejednokrotnie przydarzają się jednostkom w rzeczywistości.

Jego Mewa jest niemal ascetyczna. Poza rzędem krzeseł, jakimś stołem i paroma drobiazgami, nie ma żadnej scenografii. Kostiumy aktorów, choć nieprzypadkowo dobrane: do każdej postaci został dopasowany odpowiedni strój, są zwyczajne, współczesne. W ciekawy sposób została zaakcentowana postać Niny (Agnieska Ravdo), która wraz ze zmianą swego nastroju zmienia kostium: na początku widzimy ją w spodniach i bluzie, następnie pojawia się w obcisłych białych szortach i obcasach, które zmienia na przylegającą czarną sukienkę mini, by ostatecznie w jednej z finalnych scen wystąpić w długich spodniach i czarnym płaszczu.

Gra aktorska Agnieski Ravdo zasługuje na oklaski: nie tylko stroje są dobrze dobrane, pod względem aktorskim niemałym wyzwaniem jest  z chwili na chwilę przeistaczać się z radosnej, szczerej i łagodnej dziewczyny we flirtującą piękność, a później w  zmęczoną kobietę, która straciła i dziecko, i miłość. Jako Nina, Ravdo jest żywa, dynamiczna, ciągle czegoś poszukująca, niespokojna, łaknąca spełnienia marzeń. Równie silną osobowość wykreował Martynas Nedzinskas. Konstanty w jego roli jest wybuchowy, podejrzliwy wobec świata i ludzi, pesymistycznie nastawiony do życia. Grająca jego matkę, Arkadinę, Nelė Savičenko w nie mniejszym stopniu zachwyca. Idealnie odtwarza postać kobiety dojrzałej, ale niepozbawionej wdzięku, pięknej i despotycznej, gwałtownej, wiecznie lękającej się o nieuchronne przemijanie. Pozostali aktorzy także grają na wysokim poziomie: każdy z nich skupia się na cechach charakteru specyficznych dla danego bohatera i odzwierciedla je w swojej grze. Wizja Koršunovasa zasadza się na aktorstwie właśnie, na rozmowach, na kłótniach, dyskusjach. Reżyser wziął z tekstu Czechowa to, co najsilniej w nim tkwi: słowo. I na tym zbudował swoje przedstawienie.

Monotonne momentami długie rozmowy nie pozwalają jednak ani na chwilę uśpienia. Każda wymiana zdań podszyta jest jakimś nieokreślonym niepokojem, który wychodzi na pierwszy plan w nagłych nieoczekiwanych momentach (scena zabicia mewy, scena próby do spektaklu). Mewa Koršunovasa może wydać się nieco męcząca (przez długie ciągnące się chwile nie dzieje się praktycznie nic oprócz dialogów między bohaterami), ale nie sposób oderwać wzroku od tego, co dzieje się na scenie. Trzeba być czujnym, bo, kto wie, w której chwili rozlegnie się strzał, kiedy Arkadina dostanie ataku zazdrości, a kiedy Konstaty wbiegnie na scenę, pełen nienawiści i niezgody na zastaną rzeczywistość.

Wizja Koršunovasa, w której słowo zdaje się pełnić nadrzędną rolę, w jakiś sposób zbiega się z pomysłem reżyserskim Tuminasa, zastosowanym w jego Aktorze Minettim. Tam również mowa odgrywa niemałą rolę, ale w formie monologu, zaś u Koršunovasa – jak się rzekło – dialogu. Aktor Minetti też miewa sceny ciągnące się, niekiedy nużące swoją statycznością. Tylko że tam zabieg ten służy innym celom: ma stworzyć nastrój oczekiwania na coś, co nigdy nie nastąpi, upartego znudzenia czekaniem. A w Mewie jest zgoła inaczej: akcja przesuwa się powoli, niemal niezauważalnie, ale linia opowieści naznaczona jest paroma wybuchowymi punktami, które dają o sobie znać nagle i z całą mocą. Tak, jak jest w życiu codziennym: czas mija powoli, nic szczególnego się nie dzieje, gdy nagle spotyka nas coś nieprzewidzianego, niezaplanowanego, często niechcianego, jak choroba czy śmierć. Cały spektakl Koršunovasa ma pokazywać rzeczywistość na scenie. Reżyser odchodzi od teatralnych gier, od sztuczności. Inaczej Tuminas, który, by zwrócić uwagę na to, co dzieje się w rzeczywistości, kreuje świat przerysowany, groteskowy, mocno steatralizowany. Pokazuje, podobnie jak Koršunovas, dramat artysty, niepowodzenie jednostki, ale robi to za pomocą innych technik i konwencji. Litewscy reżyserowie swoimi koncepcjami sztuki teatralnej pokazują, jak bliskie sobie i jednocześnie odległe są światy Czechowa i Bernhadta.

Balbina Hoppe

Anna Szynkaruk-Zgirska

lit-slider2.png

5 października 2017

Tydzień Litewski to kolejny festiwal w ramach cyklu Teatry Europy organizowany przez Gdański Teatr Szekspirowski oraz Fundację Theatrum Gedanense.

Do tej pory w GTS odbyły się: Tydzień Brytyjski, Flamandzki, Gruziński, Rumuński, Niemiecki i Ukraiński. Wydarzenia kulturalne w ramach cyklu nie są powiązane z twórczością Williama Szekspira, ale mają charakter festiwalu szeroko prezentującego kulturę danego kraju, dlatego mogą zainteresować publiczność Festiwalu Szekspirowskiego. 

Prezentacja kultury Litwy w dużej mierze oscyluje wokół teatru – na scenie Teatru Szekspirowskiego zagoszczą spektakle najwybitniejszych litewskich reżyserów: Eimuntasa Nekrošiusa, Oskarasa Koršunovasa i Rimasa Tuminasa, którzy zmierzą się z klasykami dramatu: Aleksandrem Puszkinem, Thomasem Bernhardem i Antonim Czechowem. Nie zabraknie również teatralnej propozycji dla dzieci – Teatr Dansema przyjedzie z tanecznym, barwnym spektaklem dla najmłodszych widzów.

W programie Tygodnia Litewskiego znajdą się również filmy, spotkania, warsztaty i wystawy.

SPEKTAKLE

ODWOŁANY – Borys Godunow wg Aleksandra Puszkina
Litewski Narodowy Teatr Dramatyczny w Wilnie | 6 października 2017, 18:00, 3h 30min
reż. Eimuntas Nekrošius

Aktor Minetti wg Thomasa Bernharda
Państwowy Wileński Teatr Mały | 8 października 2017, 19:00, 1h 30min
reż. Rimas Tuminas

Mewa wg Antoniego Czechowa
OKT Teatr Miejski w Wilnie | 10 października 2017, 19:00, 2h 50min
reż. Oskaras Koršunovas

Mozaika
Teatr Dansema | 12 października 2017, 11:00, 35 min + 15 min zabawy z widzami
choreografia: Birutė Banevičiūtė
spektakl taneczny dla dzieci od 0 do 3 lat

 

WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE

Warsztaty
w ramach Gdańskich Dni Seniora | 6 października, 16:30 i 10 października, 17:30

Maski i cienie
wystawa zdjęć Dmitrija Matvejeva |wernisaż 6 października, 17:00

Spotkanie z literaturą litewską: Klucze do Pokoju bez wstępu
Nijolė Miliauskaitė i inne głosy kobiet we współczesnej poezji litewskiej – rozmowa tłumaczek Aliny Kuzborskiej i Agnieszki Rembiałkowskiej | 7 października, 15:00

Eimuntas Nekrošius
Film dokumentalny o reżyserze | 7 października, 17:00

Powrócić w twe ramiona
Film fabularny |8 października, 17:00|prezentacja w Instytucie Kultury Miejskiej

Lato Sangaile
Film fabularny | 9 października, 19:00|prezentacja w Instytucie Kultury Miejskiej

Szron
Pokaz przedpremierowy | film fabularny | 11 października, 19:00 | GTS

Spotkanie z literaturą litewską: Kornelijus Platelis
Spotkanie z litewskim poetą Kornelijusem Platelisem i jego tłumaczem Adamem Pomorskim i prezentacja tomiku wierszy Oda na pękniętą wazę i inne wiersze | 12 października, 18:00

Litewskie filmy krótkometrażowe
12 października, 19:00 | prezentacje w Instytucie Kultury Miejskiej

_______________________________________________________________________
Tydzień Litewski organizowany przez Gdański Teatr Szekspirowski oraz Fundację Theatrum Gedanense odbywa się dzięki współpracy z Attache Kulturalną Republiki Litewskiej oraz Litewskim Instytutem Kultury.
Partnerami wydarzenia są Ministerstwo Kultury Republiki Litewskiej oraz Rada Kultury Litwy.
Tydzień Litewski został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Anna Szynkaruk-Zgirska


19 września 2017

Festiwal Szekspirowski w Gdańsku – jako jedyny festiwal z Polski i jeden z pięciu w Europie – otrzymał prestiżową nagrodę EFFE Award, przyznawaną przez Stowarzyszenie Festiwali Europejskich (EFA – European Festivals Association) we współpracy z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim.

Ogłoszenie zwycięzców oraz uroczystość wręczenia nagród odbyła się 18 września 2017 roku podczas Arts Festivals Salon w Centrum Sztuk Pięknych BOZAR w Brukseli.

Wcześniej, w lipcu 2017 ogłoszone zostało grono 26 finalistów nagrody, w którym znalazł się Festiwal Szekspirowski, obok Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu, Fringe Festival w Edynburgu czy włoskiego festiwalu Altofest International Contemporary Live Arts. 18 września ogłoszono ostateczny werdykt, na mocy którego wybranych zostało 6 najlepszych europejskich festiwali.

Pozostali zwycięzcy EFFE Award 2017-2018 to:
FMM Sines – Festival Músicas do Mundo z Portugalii,
European Film Festival Palic z Serbii,
Utrecht Early Music Festival z Holandii,
Altofest International Contemporary Live Arts z Włoch.

Nagrodę specjalną EFFE otrzymał Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu (Wielka Brytania) za kontynuowanie wynalazczości w obszarze sztuki i formule festiwalu.

Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Festiwali Europejskich (EFA – European Festivals Association), przy wsparciu Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

Finalistów, a następnie zwycięzców EFFE Award wytypowało Międzynarodowe Jury EFFE (EFFE – Europe for Festivals, Festivals for Europe), któremu przewodniczył Sir Jonathan Mills, kompozytor i były dyrektor Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu. W skład dziewięcioosobowego jury weszli przedstawiciele świata sztuki; dyrektorów teatrów, festiwali, fundacji oraz uczelni wyższych. Ocenie poddanych zostało 715 europejskich festiwali, zgłoszonych do konkursu, które w maju bieżącego roku otrzymały odznaczenie – EFFE Label. Przyznawane jest ono festiwalom organizowanym w 39 krajach należących do Programu Kreatywna Europa.

Nagroda EFFE przyznawana jest za wyjątkowe zaangażowanie w rolę festiwali w sztuce i społeczeństwach oraz wyznaczanie trendów i twórcze poszukiwania.

 

Z uzasadnienia Jury (w wyborze Festiwalu Szekspirowskiego do finału EFFE Award):
Wszystkie szekspirowskie spektakle prezentowane na Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku cechuje wysoki poziom artystyczny oraz różnorodność. Ponadto, z inicjatywy Gdańskiego Festiwalu Szekspirowskiego została założona Europejska Sieć Festiwali Szekspirowskich (ESFN), która wspiera i rozwija współpracę kulturalną w Europie i na świecie. Organizator festiwalu, Gdański Teatr Szekspirowski, przez cały rok prowadzi niezwykle wartościową i spójną działalność edukacyjną na terenie całego regionu; otwarty niedawno, już stał się jednym z nowych symboli miasta. Festiwal Szekspirowski w Gdańsku jest ważnym wydarzeniem artystycznym o wypracowanej marce i ugruntowanej pozycji międzynarodowej.

 

Nagroda EFFE zapewni Festiwalowi międzynarodową promocję nie tylko wśród widzów i artystów, organizacji artystycznych czy instytucji kultury, zespołów teatralnych, muzycznych i tanecznych, ale również wśród władz publicznych wszystkich szczebli, sponsorów, firm oraz mediów. Organizator konkursu zapewnia uhonorowanym festiwalom również międzynarodową kampanię promocyjną i marketingową.

 

Anna Szynkaruk-Zgirska

2017_08_05_70_resize.jpg

9 sierpnia 2017

W tegorocznej edycji Festiwalu wystąpiła łącznie ponad 30 zespołów teatralnych i artystów z 10 krajów (Chin, Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Chorwacji, Indii, Rosji, Belgii, Słowacji, Rumunii i Polski). Zaprezentowane zostały spektakle, koncerty, stand-upy i filmy, odbyły się warsztaty, spotkania z twórcami, happeningi i malowanie muralu, a wszystko to w ciągu 10 dni, w 9 różnych przestrzeniach Gdańska i Sopotu.
Festiwalowa publiczność, jak co roku, licznie uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach, zarówno spektakle głównego nurtu grane na scenie Teatru Szekspirowskiego, jak i wydarzenia w nurcie SzekspirOFF – grane były przy pełnej widowni.

Festiwal w mediach

Gazeta Festiwalowa Shakespeare Daily

Zdjęcia z Festiwalu:
Wyspa, Pieśń Kozła, fot. Dawid Linkowski
Ludzie Szekspira, galeria portretów Rafała Placka
Tytus Andronikus 2.0 z Hongkongu, fot. Dawid Linkowski
Hamlet z Chorwacji, fot. Dawid Linkowski
Makbet Lustro z Indii, fot. Dawid Linkowski
SzekspirOFF, 27.07-3.08 – galeria zdjęć, fot. Sebastian Góra
Hamlet. Dramma per musica, fot. Dawid Linkowski
Miarka za miarkę, Rosja/UK, fot. Dawid Linkowski
SzekspirOFF, 3-6.08 – galeria zdjęć, fot. Sebastian Góra

Filmy z festiwalu

Festiwalowy Newsletter

Rozstrzygnięcie Konkursu SzekspirOFF 2017

 

Anna Szynkaruk-Zgirska

Miarka-za-miarkę_Cheek-by-Jowl-i-Teatr-Puszkina-w-Moskwie_fot-Dawid-Linkowski_DSCF5085-1200x800.jpg

9 sierpnia 2017

Piątek  4 sierpnia
Gdybym napisała, że bywają sztuki Stratfordczyka, które są dla mnie  nielichym wyzwaniem, to w prywatnym TopTen „Miarka za miarkę” uplasowała by się raczej dość wysoko, jeśli nie „tuż za pudłem” (pozwalając sobie na sportowe kolokwializmy!). Uważa się ją za łatwą, prostą, oczywistą: nic bardziej złudnego! Mami, zwodzi tropami, łudzi. Mimo, że z pozoru wszystko od razu jest proste, klarowne, naoczne i oczywiste jak drzewa w lesie i krzyż nad zakonnym ołtarzem.

W końcu to jedna z  7 lub 9 (zależy, jakie przyjmiemy kryteria) „Sztuk Problemowych”, w dodatku „scenicznie kochana” raczej od niedawna. Łatwiej się na tym tekście reżysersko i aktorsko wyłożyć, niż stworzyć mądry, cenny, ważny i niezwykły spektakl. Declan Donnellan odniósł sukces, choć jest to nie tylko zasługa jego, ekipy i przede wszystkim aktorów moskiewskiego Teatru im. A. S. Puszkina. Jeszcze o tym będzie, na razie powróćmy do naszych owieczek: tych wiedeńskich dworskich, tamtych smutno- szarych z Życiem zawieszonym pomiędzy kratami, kazamatami i łaską Pańską (jak wiadomo na pstrym rumaku swoimi ścieżkami kłusującą, czasem ostro galopującą!), owych obserwujących i czekających…

Książę Vincentio: typ badacza- naukowca- obserwatora- analityka, pełen leków i niepewności. Bardziej od tyranii i siły ceni prawo i obiektywizm. Naprawdę nie ciągnie go do władzy, splendoru, siły i rozkazów. Zostaje przymuszony: urodzeniem, pozycją, prawem dziedziczenia, ściśle zaplanowaną Przyszłością. Z jego pasjami, zainteresowaniami, wyborami nikt się nie liczy: on ma Tylko dorosnąć, objąć Władzę, sprawować Rządy, jak najlepiej poszerzać Dziedzinę. Kogoś dziwi, że się zbuntował i zwyczajnie próbował „zwiać do Mysiej Dziury”? Naprawdę nie ufał prawie nikomu. Mistyfikacja miała być jedynym, prawdziwym i skutecznym probierzem dla (rzekomo najszczerzej i dozgonnie!) lojalnych i oddanych współpracowników.

Mnich z przymusu i konieczności napotkał na swej ścieżce ku Prawdzie iście pstrokatą galerię ludzką. Ponoć przyjaciół się nie wybiera, w biedzie się ich poznaje; zaiste coś w tym jest…

Claudio, niepoprawny szlachcic imprezowicz  żyjący w wolnym stadle z kurtyzaną. Kocha, jest kochany, na swój sposób szczęśliwy. Gdy w wyniku restrykcyjno-purytańskich rządów namiestnika Angelo wylądował w więzieniu, okazał się bardzo pozbawiony pewności siebie. Śmierć, dama piękna w czarnej sukni, która w oczy mu zajrzała, dała mu jednak więcej niż zabrać planowała. Izolacja, strach, rozpacz, rozdzielenie z ciężarną Giuliettą, wizja nie ujrzenia, nigdy nie utulenia owocu ich Miłości. To wszystko spowodowało, że Bon Vivant stał się silnym, odpowiedzialnym, pogodzonym ze swoim losem i uładzonym z życiem Twardzielem. Mało komu chce się już  wyciągać spod stryczka szlachcica, który nie ma fortuny, pieniędzy, wpływów; na dodatek jeszcze afiszującego się miłością do gamratki. Bezpieczniej  go nie znać, przyjaciele odwrócili twarz…

„(…) Inne leki, prócz Nadziei, ludziom nieszczęsnym nie znane niestety(…)”*

W tym miejscu jest jednak ktoś, kto jest swoistym Ludzkim Lustrem dla Claudia: mowa o Barnardine. Morderca od dziewięciu lat czekający na wyrok; zwykle zbyt leniwy i pijany, by być gotowym na randkę z Czarną Damą. Może po prostu fortuny jego wpływowych i bogatych kompanów, przyjaciół, niegdysiejszych zleceniodawców są tak władne i wszechmocne, iż ciągle jeszcze żyje? Skrajny indywidualista, zblazowany i cyniczny filozof, nigdy nie nazbyt poważny błazen w więziennym płótnie. Żyje, choć sam nie wie po co, dla kogo, jaki jest Plan na niego (i czy w ogóle Absolut takowy kiedykolwiek miał?!)…

Giuletta  jako pierwsza odkrywa kim naprawdę jest nietypowy Mnich, świeżo przybyły do więzienia. Jedyny, którego tak naprawdę obchodzą więźniowie, ich losy, historie, drogi wiodące na margines życia. Ona i Claudio są dla niego nie tyle zagadką, co wyzwaniem, celem swoistej prywatnej misji (choć do spełnienia owej zaiste swoistego cudu trzeba będzie: udać się może tylko wtedy, gdy pospołu działać będą Mnich z Księciem!)…

No i najważniejszy element tej Ludzkiej Układanki: siostra Claudia czyli Isabella. Imię równie tajemnicze co postać, choć na pozór oba jednoznaczne… Przyjmując, że równoznaczne z nim jest angielskie Elizabeth, mamy kolejny nietypowy hołd (lubo personifikację!) Gloriany, najukochańszej protektorki. „ Zaprzysiężona Bogu”; hmmm, niech sprostuje to sama Zainteresowana:

„(…) I have the heart of a man, not a woman, and I am not afraid of anything.(…)Fear not, we are of the nature of the lion, and cannot descend to the destruction of mice and such small beasts.(..)”*

Kto powiedział, że (powodowana miłością braterską) nieśmiała pokorna mniszka nie jest w stanie „przejść samej siebie”, by ocalić brata? Nie ma dla niej zbyt wysokich progów, których nie przejdzie lub zbyt szlachetnie urodzonych, którym nie zrobi wręcz „najazdu” na gabinet. Nie skutkuje skromność, potulność i pokora? Groźbą ich weźmy, natarczywością, czasem wręcz napastliwością! To też zawiodło? Zawsze można ostentacyjnie, obrazowo, wręcz przesadnio-dewocyjnie użyć modlitwy; któż się takiemu argumentowi oprze? ( Nota bene ten argument zadziałał nawet na …ateistycznego nadzorcę więziennego…!).

Lecz w wypadku Isabelli, mniszki z wyboru i powołania, poświęcenie ma jednak swoje granice. Brat prawie pogodził się ze śmiercią, zaakceptował sytuację. Jednak, gdy usłyszał cenę, jaką mogło by mieć jego życie, gdyby mu je jednak darowano, zwyczajnie „stanął okoniem”! Bowiem Siostra (nawet w imię życia, wolności i bezpieczeństwa Brata!) ani myślała poświęcić godność, przyzwoitość, czystość sumienia czy dobre imię! To były wartości immanentne, najważniejsze, określające ją jako Człowieka. Szczerze mówiąc ni grama jej się nie dziwię. W szekspirowskim Wiedniu Prawo uśpione trwało, Wartości wymarły śmiercią naturalną lub zabił je Pieniądz i Kariera. Władza w osobie Namiestnika zaostrzyła przepisy, nałożyła kary i restrykcje, pokazowo zaludniała więzienia, czerwieniła topory i osłabiała gałęzie drzew. Angelo anielskim i czystym był tylko z imienia. W tak zdemoralizowanym świecie nawet słaba i delikatna łania stanie się Lwicą, by obronić to, co ją tworzy i stanowi: Dusze, Serce, Honor. Zasady i kręgosłup moralny stają się pancerzem Wojowniczki, by chronić Kobietę…

Declanowi Donnellan wyszedł ważki, cenny i ważny moralitet sceniczny o tym, co zawsze jest nieprzemijające, najważniejsze i istotne dla każdego z nas. O wartościach, zasadach moralnych, wyborach i cenie, którą za nie płacimy (jeśli w porę nie skalkulujemy strat, wydatków i kosztów). Kruchości ludzkiej natury, przy jednoczesnym jej harcie i sile życia. Szczerość i Prawda jednak się opłacają, tylko, by się powiódł mariaż tychże, musi być spełniony jeden warunek: do tego potrzeba jeszcze dwóch składników, nader rzadkich i istotnych. Wiary i wielkiej Odwagi Cywilnej. By postawić się i „wziąć za bary” to, co akurat tego wymaga: życie, ludzkie szkodniki, własne słabości. Bo jesteśmy – tylko lub aż!- Ludźmi, zależy jak na to spojrzeć…

Fundamentem sukcesu moskiewsko – londyńskiego jest fenomenalne wręcz zgranie, porozumienie, zsynchronizowanie zespołu aktorskiego Teatru im. A. S. Puszkina. Im po prostu daje się grać, tworzyć, „oddychać tekstem i postacią”; efektem była półgodzinna Standing Ovation, najszczerzej zapracowana i zasłużona! Wyróżnić kogokolwiek oznaczało by skrzywdzenie reszty: w tej „Miarce za miarkę” nawet maleńkie epizody są maleńkimi drobiażdżkami, dopracowanymi co do szczegółu. S-P-E-C-T-A-C-U-L-A-R…!

Declan Donnellan wyreżyserował arcytrudny i zawiły spektakl tak, że za „Miarką…” tęskni się jeszcze będąc na widowni w czasie braw. Nick Omerod stawiając pięć czarno-czerwonych kubików, uczynił scenografię tyleż uniwersalną, co praktyczną; pozostawił przestrzeń dla słowa, emocji i ruchu. Sergey Skornetskiy umiejętnym operowaniem górnym światłem (tylko i wyłącznie, co nie jest łatwe, proste, tym bardziej oczywiste!) domalował i stworzył resztę. No i te nuty Pawła Akimkina, ten przylepiający się do uszu i duszy widza niesforny szalony walczyk…

Dokładnie takie przysmaki teatralne Tygrysy kochają nad miarę! Lecz czy mogło być inaczej? W końcu to sami aktorzy swojemu ukochanemu Reżyserowi sprawili prezent na 64 urodziny: dar z gatunku najpiękniejszych, najcenniejszych, najkunsztowniejszych. Zasię Jubilat prezentem szczodrze podzielił się z nami wszystkimi: uwierzycie, że za chwilą otwierania Tego Dachu można tęsknić i cieszyć się jak chaplinowski Brzdąc, niezależnie od wieku i metryki…?!

*     William Shakespeare „Miarka za miarkę”, tłumaczenie Stanisław Barańczak; Claudio, III,1
*     http://tudorhistory.org/elizabeth/, https://www.britannica.com/biography/Elizabeth-I

Anna Rzepa-Wertmann