21. Festiwal Szekspirowski

10 dni / 300 szekspirologów
artyści, aktorzy, animatorzy
twórcy, reżyserzy, krytycy

28 lipca – 6 sierpnia

A00_0727_cut-1200x753.jpg

27 lutego 2018

22 edycja Festiwalu Szekspirowskiego odbędzie się w dniach 27 lipca – 5 sierpnia 2018. Zaprezentujemy spektakle z całego świata. O programie tegorocznej edycji będziemy Państwa informować na bieżąco, pierwsze informacje już wkrótce!

Anna Szynkaruk-Zgirska


19 września 2017

Festiwal Szekspirowski w Gdańsku – jako jedyny festiwal z Polski i jeden z pięciu w Europie – otrzymał prestiżową nagrodę EFFE Award, przyznawaną przez Stowarzyszenie Festiwali Europejskich (EFA – European Festivals Association) we współpracy z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim.

Ogłoszenie zwycięzców oraz uroczystość wręczenia nagród odbyła się 18 września 2017 roku podczas Arts Festivals Salon w Centrum Sztuk Pięknych BOZAR w Brukseli.

Wcześniej, w lipcu 2017 ogłoszone zostało grono 26 finalistów nagrody, w którym znalazł się Festiwal Szekspirowski, obok Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu, Fringe Festival w Edynburgu czy włoskiego festiwalu Altofest International Contemporary Live Arts. 18 września ogłoszono ostateczny werdykt, na mocy którego wybranych zostało 6 najlepszych europejskich festiwali.

Pozostali zwycięzcy EFFE Award 2017-2018 to:
FMM Sines – Festival Músicas do Mundo z Portugalii,
European Film Festival Palic z Serbii,
Utrecht Early Music Festival z Holandii,
Altofest International Contemporary Live Arts z Włoch.

Nagrodę specjalną EFFE otrzymał Międzynarodowy Festiwal w Edynburgu (Wielka Brytania) za kontynuowanie wynalazczości w obszarze sztuki i formule festiwalu.

Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Festiwali Europejskich (EFA – European Festivals Association), przy wsparciu Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

Finalistów, a następnie zwycięzców EFFE Award wytypowało Międzynarodowe Jury EFFE (EFFE – Europe for Festivals, Festivals for Europe), któremu przewodniczył Sir Jonathan Mills, kompozytor i były dyrektor Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu. W skład dziewięcioosobowego jury weszli przedstawiciele świata sztuki; dyrektorów teatrów, festiwali, fundacji oraz uczelni wyższych. Ocenie poddanych zostało 715 europejskich festiwali, zgłoszonych do konkursu, które w maju bieżącego roku otrzymały odznaczenie – EFFE Label. Przyznawane jest ono festiwalom organizowanym w 39 krajach należących do Programu Kreatywna Europa.

Nagroda EFFE przyznawana jest za wyjątkowe zaangażowanie w rolę festiwali w sztuce i społeczeństwach oraz wyznaczanie trendów i twórcze poszukiwania.

 

Z uzasadnienia Jury (w wyborze Festiwalu Szekspirowskiego do finału EFFE Award):
Wszystkie szekspirowskie spektakle prezentowane na Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku cechuje wysoki poziom artystyczny oraz różnorodność. Ponadto, z inicjatywy Gdańskiego Festiwalu Szekspirowskiego została założona Europejska Sieć Festiwali Szekspirowskich (ESFN), która wspiera i rozwija współpracę kulturalną w Europie i na świecie. Organizator festiwalu, Gdański Teatr Szekspirowski, przez cały rok prowadzi niezwykle wartościową i spójną działalność edukacyjną na terenie całego regionu; otwarty niedawno, już stał się jednym z nowych symboli miasta. Festiwal Szekspirowski w Gdańsku jest ważnym wydarzeniem artystycznym o wypracowanej marce i ugruntowanej pozycji międzynarodowej.

 

Nagroda EFFE zapewni Festiwalowi międzynarodową promocję nie tylko wśród widzów i artystów, organizacji artystycznych czy instytucji kultury, zespołów teatralnych, muzycznych i tanecznych, ale również wśród władz publicznych wszystkich szczebli, sponsorów, firm oraz mediów. Organizator konkursu zapewnia uhonorowanym festiwalom również międzynarodową kampanię promocyjną i marketingową.

 

Anna Szynkaruk-Zgirska

2017_08_05_70_resize.jpg

9 sierpnia 2017

W tegorocznej edycji Festiwalu wystąpiła łącznie ponad 30 zespołów teatralnych i artystów z 10 krajów (Chin, Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Chorwacji, Indii, Rosji, Belgii, Słowacji, Rumunii i Polski). Zaprezentowane zostały spektakle, koncerty, stand-upy i filmy, odbyły się warsztaty, spotkania z twórcami, happeningi i malowanie muralu, a wszystko to w ciągu 10 dni, w 9 różnych przestrzeniach Gdańska i Sopotu.
Festiwalowa publiczność, jak co roku, licznie uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach, zarówno spektakle głównego nurtu grane na scenie Teatru Szekspirowskiego, jak i wydarzenia w nurcie SzekspirOFF – grane były przy pełnej widowni.

Festiwal w mediach

Gazeta Festiwalowa Shakespeare Daily

Zdjęcia z Festiwalu:
Wyspa, Pieśń Kozła, fot. Dawid Linkowski
Ludzie Szekspira, galeria portretów Rafała Placka
Tytus Andronikus 2.0 z Hongkongu, fot. Dawid Linkowski
Hamlet z Chorwacji, fot. Dawid Linkowski
Makbet Lustro z Indii, fot. Dawid Linkowski
SzekspirOFF, 27.07-3.08 – galeria zdjęć, fot. Sebastian Góra
Hamlet. Dramma per musica, fot. Dawid Linkowski
Miarka za miarkę, Rosja/UK, fot. Dawid Linkowski
SzekspirOFF, 3-6.08 – galeria zdjęć, fot. Sebastian Góra

Filmy z festiwalu

Festiwalowy Newsletter

Rozstrzygnięcie Konkursu SzekspirOFF 2017

 

Anna Szynkaruk-Zgirska

Miarka-za-miarkę_Cheek-by-Jowl-i-Teatr-Puszkina-w-Moskwie_fot-Dawid-Linkowski_DSCF5085-1200x800.jpg

9 sierpnia 2017

Piątek  4 sierpnia
Gdybym napisała, że bywają sztuki Stratfordczyka, które są dla mnie  nielichym wyzwaniem, to w prywatnym TopTen „Miarka za miarkę” uplasowała by się raczej dość wysoko, jeśli nie „tuż za pudłem” (pozwalając sobie na sportowe kolokwializmy!). Uważa się ją za łatwą, prostą, oczywistą: nic bardziej złudnego! Mami, zwodzi tropami, łudzi. Mimo, że z pozoru wszystko od razu jest proste, klarowne, naoczne i oczywiste jak drzewa w lesie i krzyż nad zakonnym ołtarzem.

W końcu to jedna z  7 lub 9 (zależy, jakie przyjmiemy kryteria) „Sztuk Problemowych”, w dodatku „scenicznie kochana” raczej od niedawna. Łatwiej się na tym tekście reżysersko i aktorsko wyłożyć, niż stworzyć mądry, cenny, ważny i niezwykły spektakl. Declan Donnellan odniósł sukces, choć jest to nie tylko zasługa jego, ekipy i przede wszystkim aktorów moskiewskiego Teatru im. A. S. Puszkina. Jeszcze o tym będzie, na razie powróćmy do naszych owieczek: tych wiedeńskich dworskich, tamtych smutno- szarych z Życiem zawieszonym pomiędzy kratami, kazamatami i łaską Pańską (jak wiadomo na pstrym rumaku swoimi ścieżkami kłusującą, czasem ostro galopującą!), owych obserwujących i czekających…

Książę Vincentio: typ badacza- naukowca- obserwatora- analityka, pełen leków i niepewności. Bardziej od tyranii i siły ceni prawo i obiektywizm. Naprawdę nie ciągnie go do władzy, splendoru, siły i rozkazów. Zostaje przymuszony: urodzeniem, pozycją, prawem dziedziczenia, ściśle zaplanowaną Przyszłością. Z jego pasjami, zainteresowaniami, wyborami nikt się nie liczy: on ma Tylko dorosnąć, objąć Władzę, sprawować Rządy, jak najlepiej poszerzać Dziedzinę. Kogoś dziwi, że się zbuntował i zwyczajnie próbował „zwiać do Mysiej Dziury”? Naprawdę nie ufał prawie nikomu. Mistyfikacja miała być jedynym, prawdziwym i skutecznym probierzem dla (rzekomo najszczerzej i dozgonnie!) lojalnych i oddanych współpracowników.

Mnich z przymusu i konieczności napotkał na swej ścieżce ku Prawdzie iście pstrokatą galerię ludzką. Ponoć przyjaciół się nie wybiera, w biedzie się ich poznaje; zaiste coś w tym jest…

Claudio, niepoprawny szlachcic imprezowicz  żyjący w wolnym stadle z kurtyzaną. Kocha, jest kochany, na swój sposób szczęśliwy. Gdy w wyniku restrykcyjno-purytańskich rządów namiestnika Angelo wylądował w więzieniu, okazał się bardzo pozbawiony pewności siebie. Śmierć, dama piękna w czarnej sukni, która w oczy mu zajrzała, dała mu jednak więcej niż zabrać planowała. Izolacja, strach, rozpacz, rozdzielenie z ciężarną Giuliettą, wizja nie ujrzenia, nigdy nie utulenia owocu ich Miłości. To wszystko spowodowało, że Bon Vivant stał się silnym, odpowiedzialnym, pogodzonym ze swoim losem i uładzonym z życiem Twardzielem. Mało komu chce się już  wyciągać spod stryczka szlachcica, który nie ma fortuny, pieniędzy, wpływów; na dodatek jeszcze afiszującego się miłością do gamratki. Bezpieczniej  go nie znać, przyjaciele odwrócili twarz…

„(…) Inne leki, prócz Nadziei, ludziom nieszczęsnym nie znane niestety(…)”*

W tym miejscu jest jednak ktoś, kto jest swoistym Ludzkim Lustrem dla Claudia: mowa o Barnardine. Morderca od dziewięciu lat czekający na wyrok; zwykle zbyt leniwy i pijany, by być gotowym na randkę z Czarną Damą. Może po prostu fortuny jego wpływowych i bogatych kompanów, przyjaciół, niegdysiejszych zleceniodawców są tak władne i wszechmocne, iż ciągle jeszcze żyje? Skrajny indywidualista, zblazowany i cyniczny filozof, nigdy nie nazbyt poważny błazen w więziennym płótnie. Żyje, choć sam nie wie po co, dla kogo, jaki jest Plan na niego (i czy w ogóle Absolut takowy kiedykolwiek miał?!)…

Giuletta  jako pierwsza odkrywa kim naprawdę jest nietypowy Mnich, świeżo przybyły do więzienia. Jedyny, którego tak naprawdę obchodzą więźniowie, ich losy, historie, drogi wiodące na margines życia. Ona i Claudio są dla niego nie tyle zagadką, co wyzwaniem, celem swoistej prywatnej misji (choć do spełnienia owej zaiste swoistego cudu trzeba będzie: udać się może tylko wtedy, gdy pospołu działać będą Mnich z Księciem!)…

No i najważniejszy element tej Ludzkiej Układanki: siostra Claudia czyli Isabella. Imię równie tajemnicze co postać, choć na pozór oba jednoznaczne… Przyjmując, że równoznaczne z nim jest angielskie Elizabeth, mamy kolejny nietypowy hołd (lubo personifikację!) Gloriany, najukochańszej protektorki. „ Zaprzysiężona Bogu”; hmmm, niech sprostuje to sama Zainteresowana:

„(…) I have the heart of a man, not a woman, and I am not afraid of anything.(…)Fear not, we are of the nature of the lion, and cannot descend to the destruction of mice and such small beasts.(..)”*

Kto powiedział, że (powodowana miłością braterską) nieśmiała pokorna mniszka nie jest w stanie „przejść samej siebie”, by ocalić brata? Nie ma dla niej zbyt wysokich progów, których nie przejdzie lub zbyt szlachetnie urodzonych, którym nie zrobi wręcz „najazdu” na gabinet. Nie skutkuje skromność, potulność i pokora? Groźbą ich weźmy, natarczywością, czasem wręcz napastliwością! To też zawiodło? Zawsze można ostentacyjnie, obrazowo, wręcz przesadnio-dewocyjnie użyć modlitwy; któż się takiemu argumentowi oprze? ( Nota bene ten argument zadziałał nawet na …ateistycznego nadzorcę więziennego…!).

Lecz w wypadku Isabelli, mniszki z wyboru i powołania, poświęcenie ma jednak swoje granice. Brat prawie pogodził się ze śmiercią, zaakceptował sytuację. Jednak, gdy usłyszał cenę, jaką mogło by mieć jego życie, gdyby mu je jednak darowano, zwyczajnie „stanął okoniem”! Bowiem Siostra (nawet w imię życia, wolności i bezpieczeństwa Brata!) ani myślała poświęcić godność, przyzwoitość, czystość sumienia czy dobre imię! To były wartości immanentne, najważniejsze, określające ją jako Człowieka. Szczerze mówiąc ni grama jej się nie dziwię. W szekspirowskim Wiedniu Prawo uśpione trwało, Wartości wymarły śmiercią naturalną lub zabił je Pieniądz i Kariera. Władza w osobie Namiestnika zaostrzyła przepisy, nałożyła kary i restrykcje, pokazowo zaludniała więzienia, czerwieniła topory i osłabiała gałęzie drzew. Angelo anielskim i czystym był tylko z imienia. W tak zdemoralizowanym świecie nawet słaba i delikatna łania stanie się Lwicą, by obronić to, co ją tworzy i stanowi: Dusze, Serce, Honor. Zasady i kręgosłup moralny stają się pancerzem Wojowniczki, by chronić Kobietę…

Declanowi Donnellan wyszedł ważki, cenny i ważny moralitet sceniczny o tym, co zawsze jest nieprzemijające, najważniejsze i istotne dla każdego z nas. O wartościach, zasadach moralnych, wyborach i cenie, którą za nie płacimy (jeśli w porę nie skalkulujemy strat, wydatków i kosztów). Kruchości ludzkiej natury, przy jednoczesnym jej harcie i sile życia. Szczerość i Prawda jednak się opłacają, tylko, by się powiódł mariaż tychże, musi być spełniony jeden warunek: do tego potrzeba jeszcze dwóch składników, nader rzadkich i istotnych. Wiary i wielkiej Odwagi Cywilnej. By postawić się i „wziąć za bary” to, co akurat tego wymaga: życie, ludzkie szkodniki, własne słabości. Bo jesteśmy – tylko lub aż!- Ludźmi, zależy jak na to spojrzeć…

Fundamentem sukcesu moskiewsko – londyńskiego jest fenomenalne wręcz zgranie, porozumienie, zsynchronizowanie zespołu aktorskiego Teatru im. A. S. Puszkina. Im po prostu daje się grać, tworzyć, „oddychać tekstem i postacią”; efektem była półgodzinna Standing Ovation, najszczerzej zapracowana i zasłużona! Wyróżnić kogokolwiek oznaczało by skrzywdzenie reszty: w tej „Miarce za miarkę” nawet maleńkie epizody są maleńkimi drobiażdżkami, dopracowanymi co do szczegółu. S-P-E-C-T-A-C-U-L-A-R…!

Declan Donnellan wyreżyserował arcytrudny i zawiły spektakl tak, że za „Miarką…” tęskni się jeszcze będąc na widowni w czasie braw. Nick Omerod stawiając pięć czarno-czerwonych kubików, uczynił scenografię tyleż uniwersalną, co praktyczną; pozostawił przestrzeń dla słowa, emocji i ruchu. Sergey Skornetskiy umiejętnym operowaniem górnym światłem (tylko i wyłącznie, co nie jest łatwe, proste, tym bardziej oczywiste!) domalował i stworzył resztę. No i te nuty Pawła Akimkina, ten przylepiający się do uszu i duszy widza niesforny szalony walczyk…

Dokładnie takie przysmaki teatralne Tygrysy kochają nad miarę! Lecz czy mogło być inaczej? W końcu to sami aktorzy swojemu ukochanemu Reżyserowi sprawili prezent na 64 urodziny: dar z gatunku najpiękniejszych, najcenniejszych, najkunsztowniejszych. Zasię Jubilat prezentem szczodrze podzielił się z nami wszystkimi: uwierzycie, że za chwilą otwierania Tego Dachu można tęsknić i cieszyć się jak chaplinowski Brzdąc, niezależnie od wieku i metryki…?!

*     William Shakespeare „Miarka za miarkę”, tłumaczenie Stanisław Barańczak; Claudio, III,1
*     http://tudorhistory.org/elizabeth/, https://www.britannica.com/biography/Elizabeth-I

Anna Rzepa-Wertmann

Miarka-za-miarkę-reż.-Declan-Donnellan-fot.-Dawid-Linkowski-1200x800.jpg

7 sierpnia 2017

Historia w Miarce za miarkę jest z pozoru prosta i zdaje się, że reżyser Declan Donnellan ulega złudzeniu, a co więcej – postanawia wyprostować wyprostowane, doprowadzając tym samym do zgubnego – na poziomie zarówno konceptualnym, jak i estetycznym – przeprostu.

Szekspir podarował ludziom teatru scenariusz do straszno-śmiesznego, a jednocześnie wstrząsającego i metafizycznego thrillera, którego mięsisto-sensualny język – jeśli mu nie przeszkadzać – właściwie załatwia sprawę erotyki i dowcipu. Wydaje się jednak, że brytyjski twórca nie za bardzo potrafi odnaleźć się pośród wszechobecnych żartów i lubieżności, dlatego najzabawniej i najbardziej nieprzyzwoicie jest w jego spektaklu na ekranie (tym z napisami). Tam zostaje ucieleśniony grzech, podczas gdy na scenie obserwujemy nijakie miasto, które nie płonie ani z pożądania, ani ze wstydu. Nawet kurwy są tutaj podejrzanie nieszekspirowskie – jakby wypożyczone od innego dramatopisarza, który seksualny underground zna co najwyżej z – raczej słabych – opowiadań.

Główny zamysł inscenizacyjny Donnellana polega na przeniesieniu akcji z Wiednia w przestrzeń uniwersalną, która – wiadomo – istnieje tu i tam, trwając w bezczasie; wydaje się na wskroś metafizyczna, a jednocześnie zaskakująco przyziemna; każdy może się z nią utożsamić i powiedzieć na przykład: „tu jest Polska!” albo „Rosja to więzienie”. Scenografia ogranicza się do kilkunastu modnych lamp i pięciu czerwonych kubików, które – wraz z postaciami mniej lub bardziej statecznie tkwiącymi (tylko w tej scenie) w ich wnętrzach – w pewnym momencie zostają wprawione w ruch, tworząc tym samym obrotową metaforę ludzkiego uniwersum, którego rytm wyznaczają naprzemiennie albo – jak kto woli – jednocześnie seks (grzech) i modlitwa. Książę i jego koledzy (panowie od polityki) chodzą w garniturach, kontrastując z barwnym tłumem rzezimieszków, obłudników, duchownych, pijaków i zwykłych, trochę pobożnych, a trochę grzesznych obywateli. Osobną grupę tworzą policjanci we współczesnym umundurowaniu, którzy naprawdę się zarówno reżyserowi, jak aktorom udali. Pokazanie dynamiki tłumu i synekdotyczne obrazy rozkładu sił w mieście/państwie to zresztą najciekawsze elementy spektaklu, który udając zmyślną i uniwersalną satyrę na polityków, staje się – niestety – mdły.

Co istotne, Donnellan mimo dramaturgicznych skrótów pozwala wybrzmieć elżbietańskiemu pisarzowi, a widzom poddać się starej opowieści o dwulicowej władzy, prawie podatnym na instrumentalne interpretacje, lisiej świętości i mikrokosmosie płatnych uciech. Jest to jednak Szekspir zdławiony i poskromiony. Reżyserowi nie udało się bowiem balansowanie między wpisanymi w tekst paradoksami ani wydobycie obecnego w nim mięsa.

Alicja Müller

***

Miarka za miarkę, reżyseria: Declan Donnellan, Cheek by Jowl (Wielka Brytania) i Teatr Puszkina w Moskwie (Rosja)

Shakespeare Daily